Mieszkanie w takim mieście jak Chiba też ma swoje zalety. Ludzie rozpoznają nas ;) Poszliśmy z Bartem do warzywniaka a Pani się pyta gdzie jest moja żona :)
Małgosia była pierwszy raz na malarstwie. Namalowała palme ;)
czwartek, 7 lutego 2008
środa, 6 lutego 2008
Wypożyczalnia samochodów
Jako, że wybieramy sie narty pod koniec lutego - nareszcie :) - udałem się do wypożyczalni samochodów zapytac o ceny i dostępnośc. Japończyk nawet troche kumał po angielskom jazyku wiec w miare się dogadaliścmy. Najważniejsze jest to, że moje prawo jazdy jest akceptowalne ;) ale razem z międzynarodowym (czyli tą brzydką, szarą książeczką za 25 zł). Okazało się jednak, że i tak nie wypożyczymy, bo terminy są miesięczne :)))) Cóż, pojedziemy pociągiem :)
Wieczorem zadzwonił Kuba i poinformował mnie, że na ten wyjazd zebrało się 16 osób (łącznie z dzieciakami) :)
Ciekawe czy Shinko uda się wynając jeden dom czy musimy dwa? I gdzie to jest, bo tego nawet nie wiemy :)
Wieczorem zadzwonił Kuba i poinformował mnie, że na ten wyjazd zebrało się 16 osób (łącznie z dzieciakami) :)
Ciekawe czy Shinko uda się wynając jeden dom czy musimy dwa? I gdzie to jest, bo tego nawet nie wiemy :)
poniedziałek, 4 lutego 2008
Zima
sobota, 5 stycznia 2008
poniedziałek, 10 grudnia 2007
Świąteczne spotkanie w Ambasadzie
czwartek, 29 listopada 2007
Choinka
Kupiliśmy wczoraj żywą choinkę w IKEA. Ciekawe czy wytrzyma do Wigilii. Dobrze, że Piotr zadzwonił, bo byliśmy koło 17 i niewiele już z całego kontenera zostało. Japońce kupują na potęgę. W IKEA Święta na całego - pełno bombek i różnych świątecznych rzeczy. Mat jak zwykle wsunął 2 hotdogi ;)
Wróciliśmy linią KEISEI ale oczywiście z przygodami ;) Nie wiedzieliśmy dokładnie gdzie jest stacja i poszliśmy na pałe. W końcu trafiliśmy na przystanek z free autobusem z LalaPortu na dworzec. Dobrze, że w Japonii są życzliwi ludzie - stałem jak sierota na przystanku i patrzałem na rozkład aż wreszcie z autobusu wysiadła dziewczyna i zagadała po angielsku ;)
Wróciliśmy linią KEISEI ale oczywiście z przygodami ;) Nie wiedzieliśmy dokładnie gdzie jest stacja i poszliśmy na pałe. W końcu trafiliśmy na przystanek z free autobusem z LalaPortu na dworzec. Dobrze, że w Japonii są życzliwi ludzie - stałem jak sierota na przystanku i patrzałem na rozkład aż wreszcie z autobusu wysiadła dziewczyna i zagadała po angielsku ;)
piątek, 19 października 2007
Tokio
Subskrybuj:
Posty (Atom)
